- Strona główna
- Wywiady
- Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość
- Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska – Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni
- Koalicyjny Klub Poselski Lewicy (Nowa Lewica, Razem)
- Koło Poselskie Konfederacja
- Koło Parlamentarne Polska 2050
- AgroUnia Michał Kołodziejczak
- Prezydent RAFAŁ PIECH PJJ
- Wolni Ludzie
- GRZEGORZ BRAUN KONFEDERACJA















Zawsze traktowałem to jako pracę. Mój dzień zaczynał się od kawy, analizy statystyk, sprawdzenia kursów i rynków. Poker, blackjack, wyścigi wirtualne – to były moje narzędzia, a emocje odkładałem na półkę, bo one zawodzą, gdy liczysz karty albo kalkulujesz prawdopodobieństwo. Większość moich działań toczyła się na desktopie, kilkoma monitorami, z notatnikiem i arkuszami kalkulacyjnymi w tle. Ale tamtej zimy, gdy przez tydzień byłem u rodziny na Śląsku, w małym domu bez porządnego biurka, musiałem zmienić taktykę. Mój brat, śmiejąc się, powiedział: „Spróbuj na telefonie, stary profesjonale, może czas wejść w XXI wiek”. I tak, trochę z przymusu, trochę z ciekawości, ściągnąłem vavada app. Na początku traktowałem to jako chwilowy substytut, rozwiązanie awaryjne. Szybko jednak okazało się, że to nie jest żadne kompromisowe gorsze narzędzie. Interfejs był niespodziewanie przejrzysty, wszystko działało płynnie, bez zacięć, co jest kluczowe, gdy decydują ułamki sekundy i spokój nerwów.
To był dziwny tydzień. Siedziałem w pokoju dziecinnym, przy biurku, które pamiętało moje liceum, za oknem sypał gęsty śnieg, odcinając nas od reszty świata, a ja za pomocą tego vavada app prowadziłem moją normalną, profesjonalną grę. Paradoksalnie, ta izolacja i zmiana otoczenia pomogły mi się skupić. Brakowało mi rozpraszaczy z dużego biura. Grałem głównie w blackjacka, stosując wypracowaną latami strategię. Aplikacja nie zwalniała, krupier w live casino reagował natychmiast, a ja mogłem w pełni skoncentrować się na liczeniu. Poczułem coś, czego nie czułem od dawna przy moich wielomonitorowych setupach – pewnego rodzaju intymność z grą. To było tylko ja, ekran i decyzje. Żadnych dodatkowych okienek, żadnych rozpraszających wykresów na drugim ekranie. Moja precyzja, o dziwo, wzrosła.
Najciekawsze zaczęło się trzeciego dnia. Wiedziałem, że zbliżam się do punktu w sesji, gdzie ryzyko trzeba zwiększyć, bo karty układają się w specyficzny sposób. W pokerze nazywa się to „czuciem stołu”, tu było podobnie. Postanowiłem wejść w wysokie stawki, właśnie przez to vavada app, siedząc w starym fotelu. I poszło. Karta za kartą, rozdanie za rozdaniem. Nie było to szaleństwo emocji, jakie widuje się u amatorów, tylko cicha, metodyczna praca. Wygrałem sporo. Bardzo sporo. Pamiętam moment, gdy po serii idealnie rozegranych rozdęć spojrzałem na saldo i uśmiechnąłem się sam do siebie. To był ten sam satysfakcjonujący uśmiech, co po skończonym, dobrze wykonanym projekcie w korporacji. Tylko tu projekt trwał kilka godzin, a zyski były namacalne od razu. Śnieg za oknem przestał padać, zrobiło się biało i cicho, a ja zrealizowałem wypłatę, która przebiła moją średnią tygodniówkę z grania na komputerze.
Czego mnie to nauczyło? Że profesjonalizm to nie tylko narzędzia, ale adaptacja. Że czasem zmiana formy, nawet taka prozaiczna jak przejście z komputera na telefon, może odświeżyć percepcję i dać nowy, czystszy obraz strategii. vavada app okazało się nie tyle wygodnym dodatkiem, co pełnoprawnym, bardzo poważnym narzędziem pracy. Od tamtej pory, nawet w swoim domowym biurze, często korzystam z aplikacji na tablecie, bo odkryłem, że ta mobilność i minimalizm interfejsu sprzyja mojemu rodzajowi koncentracji. To był udany, zimowy eksperyment, który na stałe zmienił moje nawyki. I, oczywiście, bardzo opłacalny.